Zapamiętaj Zaloguj
Matka wygrała ze szpitalem i PZU
Avatar artykułu Matka wygrała ze szpitalem i PZU
boe Autor: boe
Opublikowano: 2011.05.11
  Kolejny wyrok sądu potwierdził, że nie działo się dobrze na oddziale ginekologiczno-położniczym leszczyńskiego szpitala w sierpniu 2004 r., gdy na świat przyszła Nadia Adamczak z Pawłowic. Jej mama w procesie cywilnym udowodniła, że przed porodem doszło do zaniedbań ze strony szpitala.

Dziecko ma otrzymać ponad pół miliona odszkodowania i zadośćuczynienia, a także rentę. Jednocześnie sąd podkreślił, że każda placówka ochrony zdrowia odpowiada za błędy lekarskie zatrudnionych osób nawet wówczas, gdy pracują one na podstawie kontraktów. To ważna informacja dla pacjentów.


Sąd: doszło do zaniedbań


Po trzech latach procesu w XIII wydziale cywilnym z siedzibą w Lesznie Sądu Okręgowego w Poznaniu, w środę 27 kwietnia zapadł wyrok. Nie jest prawomocny. Matka niespełna siedmioletniej Nadii pozwała Wojewódzki Szpital Zespolony w Lesznie oraz jego ubezpieczyciela PZU SA.


– Udowodniła, że doszło do zaniedbań ze strony szpitala. Biegli sądowi potwierdzili, że było one wynikiem błędów organizacyjnych w szpitalu oraz zbyt późno wykonanego cesarskiego cięcia. Doprowadziło to niedotlenienia wewnątrzmacicznego i rozstroju zdrowia dziecka. Skutki są dla niego nieodwracalne – podkreśliła sędzia Małgorzata Sadowska, która wydała wyrok w tej sprawie.


Pozwani utrzymywali, że matka dziecka powinna domagać się odszkodowania nie od szpitala, lecz od lekarzy, którzy opiekowali się nią w oddziale. Ginekolodzy byli bowiem zatrudnieni na kontrakcie, a nie na umowie o pracę.


– Sąd nie zgadza się z takim stanowiskiem. Nie może być tak, że pacjent przychodzi do szpitala i pyta lekarza, czy jest zatrudniony na etacie czy na kontrakcie. Chory przychodzi do konkretnej jednostki i ona odpowiada za wszystkie osoby, które jej podlegają – podkreśliła sędzia Małgorzata Sadowska. I dodała: – W tym postępowaniu ważne było również to, że lekarka przeprowadzająca cesarskie cięcie została skazana w procesie karnym.


Musi mieć zabezpieczenie


Sąd przyznał Nadii 300 tys. zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Dziewczynka cierpi na porażenie mózgowe i szereg innych wad. Wymaga codziennej opieki drugiej osoby oraz wielu urządzeń. Nigdy nie będzie mogła sama czegokolwiek chwycić ani usiąść. Nie będzie mogła uczyć się ani pracować. Sąd uznał, że musi mieć zabezpieczenie na przyszłość i kwota 300 tys. zł będzie wystarczająca. Rodzice walczyli o 400 tys. zł.


Szpital i PZU muszą również zapłacić rodzicom 215 tys. zł odszkodowania. To pieniądze na wózek inwalidzki, fotelik samochodowy i sprzęt rehabilitacyjny (stół do masażu, leżaczek, materac rehabilitacyjny), na samochód przystosowany do przewozu osoby niepełnosprawnej oraz na specjalny pokój do rehabilitacji.


Nadia ma otrzymywać dożywotnią rentę w wysokości 2.655 zł miesięcznie. Rodzice domagali się świadczenia w wysokości 5 tys. zł. Pieniądze będą przeznaczone na rehabilitację, zakup leków, kremów do masażu, dodatkowych pieluch, a także na zatrudnienie pielęgniarki.


Sąd w wyroku zastrzegł także, że szpital i PZU poniosą odpowiedzialność za wszelkie mogące w przyszłości powstać wydatki związane z pogorszeniem stanu zdrowia dziewczynki.


– Wystąpię do sądu o pisemne uzasadnienie wyroku. Gdy zapoznamy się z nim, zapadnie decyzja o ewentualnym wniesieniu apelacji – mówi radca prawny Janusz Kończal, pełnomocnik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Lesznie.


Dała im 29 godzin


Gdyby personel oddziału ginekologiczno – położniczego podjął inne decyzje, być może Nadia byłaby dziś zdrową, szczęśliwą siedmiolatką. Jej mama 23 sierpnia 2004 r. koło godz. 16 poczuła silne kopnięcie dziecka. Potem nie czuła w brzuchu żadnych ruchów. Skontaktowała się z położną i przyjechała do szpitala. Lekarze zostawili ją na noc w oddziale.


– Rano nie podobał mi się zapis ktg, ale personel mówił, że te aparaty „to stare gówna, w nich się tak robi”, i że mam się nie przejmować – relacjonowała w procesie Anna Adamczak, mama Nadii.


Minęło kilkanaście godzin, zanim trafiła na stół operacyjny. Tam przeżyła chwile grozy. Po znieczuleniu mówiła lekarzom, że ma czucie w nogach, ale jej nie wierzyli. Dopiero jak wykonali cięcie, a ona zawyła z bólu, podali jej narkozę. Nadia urodziła się 24 sierpnia o godzinie 21.30. Minęło 29 godzin od momentu, gdy mocno kopnęła mamę. Lekarze stwierdzili silne niedotlenienie. Była reanimowana. W trzeciej dobie życia jej stan był krytyczny. Lekarze cudem uratowali jej życie.


– Biegli w opinii jednoznacznie stwierdzili, że gdyby wcześniej przeprowadzono cesarskie cięcie, skutki dla dziecka byłyby zdecydowanie mniejsze – podkreśliła w uzasadnieniu wyroku sędzia Małgorzata Sadowska.


Lekarka, która zbyt późno wykonała zabieg, w lutym 2008 r. została skazana przez Sąd Rejonowy w Lesznie na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i musiała zapłacić 9 tys. zł grzywny. Po tej dramatycznej historii w oddziale ginekologiczno-położniczym leszczyńskiego szpitala wprowadzono wiele zmian organizacyjnych, które mają zapobiec podobnym błędom.

źr. Panorama Leszczyńska


Zobacz także:

Zmarła, bo szpital nie miał pieniędzy na żywienie.
Autor: Marcin Kapski
Marcin Kapski
Data artykułu: 2011.09.30
2011.09.30

Wielkopolski NFZ zwrócił się do Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego w Poznaniu o wyjaśnienie sprawy związanej ze śmiercią 80-letniej kobiety. Według...

Sąd przyznał mu 90 tysięcy złotych.
Autor: boe
boe
Data artykułu: 2011.04.17
2011.04.17

90 tys. zł zadośćuczynienia. Tyle zasądził poznański sąd Januszowi P., który po operacji biodra nie może chodzić Poznaniak kilka lat...


Polecamy

na czym polega pozycjonowanie aplikacje internetowe wynajem samochodów program do faktur fingering Gwarancja Kia
© doSzpitala.pl 2007 - 2011
O Portalu Polityka Prywatności Wstepniak Nasza Misja Wskazówki Regulaminy Kontakt z Nami
Polecamy: Transformator ciepła