Zapamiętaj Zaloguj
Szpital przy Staszica zapłaci milion za błąd lekarski
Avatar artykułu Szpital przy Staszica zapłaci milion za błąd lekarski
sidel91 Autor: sidel91
Opublikowano: 2012.01.26
  - To było pięć długich lat ciągłego rozdrapywania ran, stresu, bólu i łez. Skończyło się. Nareszcie... - mówi Katarzyna Łukasiewicz, mama siedmioletniej dziś Hani. Dziewczynka w wyniku błędu lekarskiego przyszła na świat z czterokończynowym mózgowym porażeniem dziecięcym. W ubiegłym tygodniu lubelski sąd przyznał Hani milion złotych zadośćuczynienia i dożywotnią rentę w wysokości 8 tys. zł miesięcznie. To jedno z najwyższych takich odszkodowań w Polsce. Wyrok nie jest prawomocny.

Hania urodziła się 15 września 2004 roku (w 40. tygodniu ciąży) w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie. - Co miesiąc chodziłam na wizyty lekarskie, robiłam regularne badania. Wszystko było w porządku. To mogło być zdrowe dziecko - opowiada pani Katarzyna. - Niestety, za sprawą lekarki prowadzącej przeżyliśmy horror. Bo zaaplikowała mi środki na rozwarcie, choć nie powinna tego robić. Ich przedawkowanie spowodowało pęknięcie macicy. Hanię zalała moja krew i doszło do niedotlenienia mózgu - opowiada. - Na kilka godzin przed porodem nikt z personelu szpitala się mną nie zainteresował, nie zrobiono badania KTG, choć jest obowiązkowe.

A ja płakałam i błagałam o pomoc.

Dziś Hania ma siedem lat i jest całkowicie zależna od otoczenia: nie chodzi, nie mówi, wymaga stałej opieki. - To odszkodowanie nie przywróci jej zdrowia, ale z pewnością pomoże w procesie rehabilitacji i "dochodzenia" do siebie. A ja i mąż będziemy mogli "spać spokojnie", nie martwiąc się o to, co stanie się z naszą córeczką, gdy nas zabraknie - tłumaczy Katarzyna Łukasiewicz. - Mamy nadzieję, że nasz przykład pokaże rodzinom, które znalazły się w podobnej sytuacji, że warto walczyć. Że można wygrać z molochami instytucyjnymi, które - zdawałoby się - są nie do ruszenia. Nie wolno nabierać wody w usta i pokornie godzić się z losem.

- To był trudny proces, ale od początku było jasne, że zasadny - nie ma wątpliwości mecenas Krzysztof Sokołowski, który prowadził sprawę małej Hani. - Uszczerbek na zdrowiu i cierpienie tego dziecka są tak duże, że nie wyobrażam sobie, by kwota zadośćuczynienia była mniejsza - dodaje.

Państwo Łukasiewicz do dziś nie usłyszeli słowa "przepraszam" - ani ze strony dyrekcji SPSK nr 1, ani lekarki, która prowadziła ciążę pani Katarzyny. W piątek nie udało nam się z nimi skontaktować.

Szczegóły walki, jaką stoczyli rodzice Hani, na: www.damy-rade.org

źr.www.polskatimes.pl


Zobacz także:

Protest pracowników szpitala w Kraśniku
Autor: boe
boe
Data artykułu: 2011.05.18
2011.05.18

Pracownicy szpitala w Kraśniku manifestowali we wtorek przeciwko planom obniżenia ich płac. Według dyrekcji placówki tylko zmniejszenie wynagrodzeń pozwoli zbilansować...

Dyrektor szpitala odpowie za molestowanie
Autor: boe
boe
Data artykułu: 2008.07.02
2008.07.02

43-letni Edward P., były dyrektor Szpitala Psychiatrycznego w Radecznicy (Lubelskie), odpowie za molestowanie pięciu kobiet i zmuszanie jednej z nich...


Polecamy

Bulterier adopcje http://wwa.smiechowo.lapy.pl http://studio-pixel.eu tuning skuterów Category5 Technology TV Gwarancja Kia
© doSzpitala.pl 2007 - 2011
O Portalu Polityka Prywatności Wstepniak Nasza Misja Wskazówki Regulaminy Kontakt z Nami
Polecamy: Transformator ciepła